• Wpisów:4
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:114 dni temu
  • Licznik odwiedzin:462 / 126 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć

Sobota z rozwojem w tle i w rodzinnym gronie. Piękna sprawa. A już jutro jadę z powrotem na studia. Czeka mnie intensywny tydzień pełen niewiadomych. Jeszcze nie wszystkie sprawy są domknięte na ostatni guzik, jestem bardzo podekscytowana, ciekawa i już nie mogę się doczekać.


"Śmiało do boju, Toreador!";P Co widzę w tym wykonaniu arii z opery Carmen Bizeta w wykonaniu niestety już nieżyjącego, wspaniałego Dmitriego Hvorostovskiego? Nie będę tutaj opisywać występu pod względem artystycznym, który uważam, jest niesamowity. Podzielę się jednak refleksją, która mnie naszła podczas oglądania filmiku.
Dmitri podczas swojego występu pokazuje cechy,wartości, które, myślę, powinniśmy w sobie posiadać bądź wyrabiać i do których dążyć:
1. Pewność siebie
2. Spokój i świadomość swojego istnienia
3. Poczucie humoru
4. Otwartość na wyzwania
5. Odwaga
6. Miłość
Powracam do tego nagrania, kiedy ogarnia mnie zwątpienie i lęk przed przyszłością. Coś jest takiego w tej muzyce, co pozwala podnieść głowę i uśmiechnąć się. A to już połowa sukcesu.

A co Wy myślicie na temat tego nagrania? Z chęcią poznam Wasze spostrzeżenia i interpretacje.

Trzymajcie się, Kochani!
Pani Samochodzik.
 

 
Cześć

Wykazałam się skrajną niekonsekwencją, jeśli chodzi o prowadzenie mojego bloga. Ba! Wykazałam się również nieodpowiedzialnością, jeśli chodzi o rozwój. W tworzeniu nawyków ważna jest systematyczna powtarzalność czynności, które chcemy na stałe wpleść do swojego dnia. Może czasami warto sobie samemu wyznaczyć jasne granice i pod żadnym pozorem nie przekraczać wyznaczonej linii?

Moja nieobecność tutaj związana była również z faktem, że rozpoczął się semestr letni i trzeba było skupić się bardzo na dograniu dwóch planów zajęć, zajęć dodatkowych, czasu na ćwiczenie. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie da się mnie do końca usprawiedliwić, gdyż przez to, iż zaniedbałam swoją obecność na blogu, mój dzisiejszy wpis jest bardziej ogólny, a wszelkie "perełki", które doświadczyłam każdego dnia, nie zostały zapisane, a przez to również uległy częściowemu zapomnieniu, a szkoda, bo ogół składa się ze szczegółów i na nie powinniśmy zwracać szczególną uwagę.

Czym mogą być owe szczegóły? To każdy uśmiech innej osoby, słowo skierowane do nas, drobne serdeczne, życzliwe gesty, których nie powinniśmy pomijać w swoim życiu. Trzeba zwracać na nie uwagę, wykazywać się zrozumieniem wobec drugiej osoby, byśmy i my mogli liczyć na zrozumienie.

A czego ja doświadczyłam w tym tygodniu? Na pewno na pierwszym miejscu mogę postawić moją rozmowę telefoniczną z panem profesorem, który jest dla mnie ogromnym autorytetem. Zwróciłam się do niego z zapytaniem, który ma związek z moimi zainteresowaniami i tematem pracy licencjackiej. Zostałam potraktowana z wielką klasą, jak człowiek warty uwagi, zaproponowano mi nawet pomoc, o której nawet bym nie śmiała pomyśleć. Myślę, że to jest domeną wielkich ludzi. Nie są oni zawistni, zdają sobie sprawę ze swoich dokonań, są bardzo ludzcy, bezinteresowni, mają w sobie klasę i spokój.
Moja kochana nauczycielka, która również posiada te cechy, które wcześniej wymieniłam, powiedziała mi, że jej kiedyś bezinteresownie udzielono pomocy, więc ona w sposób naturalny przekazuje to dalej.

Mogłabym poruszyć w tym wpisie o wiele więcej kwestii, jednak chciałabym w tym miejscu zakończyć i zostawić Was z tym spostrzeżeniem. Warto sobie również zadać pytanie, jaki my mamy stosunek do ludzi i świata? Czy liczymy tylko na własne korzyści, czy dostrzegamy jednak coś więcej?

Pozdrawiam Was ciepło,
Pani Samochodzik.
 

 
Cześć

Nie, nie odpuściłam, chociaż przelatywały mi takie myśli przez głowę. Ale wtedy przeczytałam komentarz od ms moth i postanowiłam się nie poddawać. Bardzo dziękuję za tak piękne słowa napędzające do działania. Cieszę się, że wzbudziłam Twoje zainteresowanie. Twoja wiadomość wiele dla mnie znaczy.

Od pierwszego wpisu podjęłam małe kroczki w kierunku rozwoju. Po raz pierwszy od dłuższego czasu wsiadłam za kółko. Kierowca ze mnie nie wyborowy, więc czuję wielką duuumę. Spotkałam się z koleżanką ze szkolnej ławy, wspaniałą osobą, z którą nie widziałam się od czterech miesięcy. Upiekłam szybkie ciasto i ćwiczyłam śpiew. Podjęłam trud szukania pracy na wakacje (na razie nic z tego nie wyszło, ale staram się być optymistką i szukam dalej).

Dostałam kiedyś książkę od wspaniałej osoby, przyjaciółki z bursy (mieszkałam tam, kiedy chodziłam do liceum ) Widnieje tam dedykacja, a fragment jej brzmi: "Nigdy się nie poddawaj, bo być może cel jest już o krok stąd". Myślę, że warto mieć zawsze gdzieś z tyłu głowy te słowa, bo zawierają one motywację do podejmowania codziennych trudów.

Powinniśmy jednak pamiętać, że czasami nie warto ślepo dążyć do obranego przez siebie celu, a potem rozczarowywać się w razie niepowodzenia. Owszem, cele są ważne, bo zarysowują nam kontur jakiegoś fragmentu naszego życia. Myślę jednak, że warto być elastycznym, mieć oczy szeroko otwarte na otaczającą nas rzeczywistość, na szanse, jakie daje nam życie. Na ludzi, którzy nas otaczają, a każdy z nich to oddzielna historia, doświadczenia, charaktery, osobowości (piękne to jest ). Trzeba poznać siebie, wejść do swojego wnętrza, poznać swoje potrzeby, przezwyciężyć to, co nas blokuje, siedzi w naszej podświadomości i nie pozwala nam zrobić tego ważnego kroku. Musimy zdawać sobie sprawę, że w trakcie, kiedy będziemy poznawać nowe rzeczy, mechanizmy, nasze pragnienia mogą ulec zmianom. Nie trzeba się tego bać. A życie czasami podsuwa nam ciekawe, dobre scenariusze.

Pozdrawiam Was serdecznie.
Dbajcie o zdrowie, bo łatwo teraz o przeziębienie, ja staram się wysypiać i piję osławioną herbatkę z cytryną.

Pani Samochodzik
  • awatar ms moth: Halo, halo, a gdzie to znowu się podziewasz? :) Dobry początek, tak trzymaj, no i powodzenia z szukaniem pracy. :P Cytat z tej dedykacji od razu przywiódł mi na myśl ten obrazek: https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSR-sg3s7xyq8BOhi0Sz8KdyMaGoS5X_pwO2-vFct4lx8QLSrd7
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cześć, jestem Panią Samochodzik

Mamy 12 lutego 2018 roku, a więc minęło prawie 1,5 miesiąca od początku roku kalendarzowego. Niesamowite, jak ten czas szybko leci. Każdy z nas zapewne postanowił sobie coś na ten nowy rok, jednak nie wszyscy zapewne dotrzymali swych postanowień. Zabrakło motywacji? Może wiary we własne możliwości? A może odpuszczamy, bo po prostu nam się nie chce?

Mija dzień za dniem, jeden podobny do drugiego, a my zdajemy sobie coraz bardziej sprawę ze swojego zagubienia. Bo okazuje się nagle, że kiedy nie robimy nic w kierunku rozwijania siebie, nauki, realizowania marzeń, zdobywania doświadczenia zawodowego, to tak naprawdę cofamy się. Świat biegnie do przodu, narastają wymagania, zapominamy.... Ech! I w tym momencie możemy porównać siebie do człowieka na bieżni. My sami narzucamy sobie tempo, ale kiedy nie poruszamy się do przodu, szybko spadamy z bieżni. I tak leżymy sobie pod bieżnią i sami nie wiemy, co tak naprawdę poszło nie tak.

Człowiek jest z natury istotą ciekawą świata, chce się rozwijać, uczyć się nowych rzeczy. Każdy ma jednak swoje własne tempo rozwoju. Najłatwiej możemy to zauważyć w szkole, gdzie jedni uczą się lepiej, inni gorzej, jedni zapamiętują szybciej, inni muszą poświęcić na to więcej czasu. Powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę. Dążyć do rozwoju, ale zdawać sobie również sprawę ze swojej indywidualności.

Jaki jest cel założenia tego bloga przeze mnie? Otóż w Internecie aż roi się od osób, które uczą motywacji, wiary w siebie, rozwoju osobistego. Oczywiście uważam, że ich inicjatywa jest jak najbardziej słuszna, otworzyli mi oczy na wiele spraw związanych z rozwojem osobistym i na pewno nie raz wspomnę tutaj o nich, ale jednak jawią się oni już jako ludzie sukcesu. Nie widzimy, jaka drogę oni przeszli, chociaż czasami odwołują się do swoich doświadczeń. Widzimy za to już człowieka ukształtowanego z wieloma sukcesami na koncie. A może warto poznać proces samorozwoju poprzez "bycie naocznym świadkiem"?

W ostatnim czasie coraz częściej nachodziły mnie myśli, że tak naprawdę to, co robię, jest niewystarczające, jakieś takie nijakie, bez sensu. Doprowadziło to do myśli, że może tak by wszystko rzucić, skoro nie da się być perfekcjonistą? Dopadło mnie lenistwo i bezsens życia. Pomyślałam, że moje marzenia mogą być niedorzeczne i na pewno nigdy ich nie zrealizuję. Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły, ale nie wyglądało to ciekawie. I wtedy dotarło do mnie: weź sobie człowieku daj czas. Spokojnie, we własnym tempie. Podejmij decyzję i zacznij działać. No to podjęłam. I chcę działać. Bo życie, świat może mieć naprawdę ciekawe rzeczy do zaoferowania, a ja, jak każdy człowiek, jestem ciekawa.

Z założenia mój blog ma funkcjonować 40 dni, podczas tego czasu chcę chociaż trochę zmienić swoje nawyki, nie stracić żadnego dnia, by dowiedzieć się jednej, chociaż najmniejszej rzeczy związanej z moimi zainteresowaniami czy zmianą swojego stylu życia na chociaż troszkę zdrowy.

Nie oczekuję tutaj spektakularnych wyników, a jedynie systematycznej pracy nad sobą.

Czy mój blog będzie interesujący? Nie będę Wam tego obiecywać, bo równie dobrze może być nudny jak flaki z olejem. Ja jednak chcę postawić na rozwój. Może się do mnie dołączysz?

Pozdrawiam,
Pani Samochodzik.
  • awatar Pani Samochodzik: @ms moth: Dziękuję :):) ;) Ja sama jestem ciekawa, co się wydarzy :) Pozdrawiam Cię serdecznie.
  • awatar ms moth: Mądre słowa ;) I zaciekawiłaś mnie, wyróżnia się ten blog tutaj. Czekam na kolejne wpisy, jestem ciekawa czym nas zaskoczysz przez te 40 dni. I oczywiście życzę powodzenia oraz wytrwałości.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›